|
|
Blog > Komentarze do wpisu
I don't love him
winter just wasn't my season
Siedze i sie zastanawiam nad fenomenem emigracji. Kiedy tak obserwuje to z bliska i widze co sie dzieje, jak bardzo bardzo ciezkie jest to przezycie, jestem wdzieczna. Sobie glownie, za to ze dalam sobie ta szanse przezycia czegos tak intensywnego, niepowtarzalnego i doglebnie smutnego. Musialam w dziecinstwie na grabki upasc, ze jeszcze tu siedze. Ale dzis wyjatkowo nie o sobie myslalam ;) Zastanowila mnie milosc na wygnaniu. Tak, jestesmy tutaj niesamowicie samotni, niezrozumiani i odizolowani. Przez co bardziej pragniemy milosci, jest ona intensywniejsza ale jednoczesnie jakby odrealniona. Okazuje sie na miejscu, ze Europa nie daje jednakowych szans i nie daje nawet w odrobinie zblizonego postrzegania swiata, mentalnosc brytyjczykow jest tak rozna od naszej, ze rownie dobrze moglibysmy byc z innej planety. Znalezienie w tym tyglu kulturowym osoby o podobnej do nas swiadomosci zdaje sie byc darem z niebios, a jak jeszcze jest to przystojny osobnik plci przeciwnej to... do zakochania jeden krok ;) Seks i glod emocjonalnego zaangazowania - to rzadzi naszymi zachowaniami, oczywiscie - w roznym stopniu, zaleznie od plci ;) I tak osoba na ktora w swoim hm... powiedzmy, ze naturalnym srodowisku (rodziny, przyjaciol) nie spojrzelibysmy dwa razy, tutaj staje sie potencjalnym kandydatem na partnera. Czym wyrzadzamy sobie i tej drugiej osobie straszna krzywde, leczac sie z samotnosci namiastkami prawdziwego uczucia. Szkoda mi Ciebie, emigrancie. Placze nad soba...
poniedziałek, 18 maja 2009, paniena.z.okiena
|
http://www.youtube.com/watch?v=k3ggeKdqVL8&feature=related
Life is a bitch ;