|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Ludzie, z ktorymi mieszkalam
a troche, za duzo ich bylo...
4 lata, 2 miesiace temu, majac lat 18 zdecydowalam sie pojechac sobie w pisdu. A dokladnie do Irlandii, na roczny kurs jezykowy polaczony z praca. Po powrocie mialam rozpoczac studia na Uniwersytecie Gdanskim - skandynawistyke. Bo fiordy, elfy, sexy potomkowie wikingow :) Nie wiem komu, czemu dziekowac za to ze hm.. nie wyszlo. I dzis, siedzac w swoim slicznym pokoiku, mysle sobie o tych tlumach ktore sie przez moj dom przewinely, u ktorych przewinelam sie ja. Jak to w czasach emigracji decydujemy sie na mieszkanie z obcymi ludzmi, z ktorym czesto nie potrafimy sie porozumiec. Anyway, od poczatku. Rok 2004 - angielska para w irlandii - para nieszczesliwych, zakochanych w sobie rozwodnikow, z dwojka cudownych dzieci. Na poczatku sie dziwilam, czemu ona taka gruba ubiera sie w miniowy. Czemu on, maly i brzydki byl przekonany ze jestem w nim zakochana. I czemu obydwoje, niewiarygodnie tepi absolwenci zaledwie podstawowki zarzadzaja razem siedzia sklepow Lidl (w ich hrabstwie). Teraz niczemu sie nie dziwie. Rozstalismy sie z hukiem, wyladowalam sama, bez pieniedzy w Londynie. W miedzy czasie skonczylam 19 lat.
Rok 2005 - miesiac w Londynie, przygarnal mnie z ulicy ojciec mojej przyjaciolki. Kolejny szok, pierwsze zetkniecie z emigracja w UK. 4 najmniejsze pokoje jakie widzalam, 12 osob mieszkajacych. Lozko przy scianie, pod nim walizka z ubraniami. Wtedy jeszcze sie nie zalamalam, nie plakalam. To ciagle byla przygoda. Chociaz pierwsze i dosc brutalne zetkniecie z rzeczywistoscia, bo to nie swiat w jakim do tej pory zylam. Rodzicow i wszystkich ich przyjaciol z wyzszym wyksztalceniem. Wujka, trzykrotnego zwyciezcy wielkiej gry i kilku innych teleturniejow, chodzaca encyklopedia. Podstawowka - zbior dzieci z najwyzsza srednia i wynikami IQ, zebrane w jednej klasie. Potem najlepsze liceum w miescie. Nawet nie potrafilam udawac, ze mam cokolwiek wspolnego z tymi ludzmi, kiedy majac 12 lat mowilam lepiej po angielsku niz oni po wieloletnim tutaj pobycie. I bylam na ich lasce, zagubiona i sama, pewna ze nie chce jeszcze wrocic. - przenioslam sie do C. gdzie teraz mieszkam. Do znajomych ich znajomych, mialam tam dostac jakas prace. Tam poznalam Asie, Iwone i Agnieszke. Mieszkalysmy we 4 w jednym, niesamowicie zimnym, nie urzadzonym, zaplesnialym, smierdzacym mieszkaniu. One dzielily jedno lozko, ja spalam na podlodze. Iwona, alkoholiczka, przyjechala do UK w jednym, do tej pory bardzo odleglym celu - uzbierac na operacje zmiany plci. Pracowala jako sprzataczka. Po hormonach zmienil jej sie glos, przytyla, miala kilkanascie rodzajow chorob skory, owlosienie na twarzy - jednak ciagle byla kobieta. Agresywna, podla, niesamowicie nieszczesliwa osoba. Agnieszka nie skonczyla podstawowki bo zaszla w ciaze. Ladna dziewczyna, kelnerka, dziwka, zlodziejka i idotka. Dzieckiem w domu zajmowala sie matka. Asia jako jedyna wydawala mi sie wtedy w miare normalna. Piekna blondynka, z wyksztalcenia sklepikarka, matka 2 dzieci, ktore zostaly w polsce. Nie wiedzialam wtedy jeszcze ze byla w ciazy z afrykanskim taksowkarzem, ktorego poznala 2 dni przed moim przyjazdem. I ze tej ciazy szybciutko sie pozbyla. Ja ciagle nie potrafilam udawac, ze cos wiem i rozumiem z ich zycia. Po miesiacu i sciagnieciu ze mnie kosmicznej ilosci pieniedzy - wyrzucily mnie na ulice. - zaczal sie marzec... a reszta jutro :) czwartek, 08 stycznia 2009, paniena.z.okiena
|
Nie jest tak powazny jak Twoj.. ale emigracja wygladaroznie heh.. spojrze na moje stare wpisy z poprzedniego bloga i wcisne jakas nowa notke u siebie.. podziele sie takz emoimi negatwnymi i pozytywnymi przezyciami.. oj.. jak ja rozumiem..;/