XOXO
GG: 9647261
Blog > Komentarze do wpisu
Ludzie, taborety itd
czesc 2, czytac od 1 bo sie pogubicie ;)

rok 2005

 

marzec - zabralam swoje torby z ulicy, pamietam ze bylo zimno, niesamowicie padalo. Zadzwonilam do znajomego, zgodzil sie mnie przenocowac, jego dziewczyna postawila warunek - na jedna noc. Ta jedna noc byla jedna z najciezszych w moim zyciu. Nastepnego ranka, okazalo sie ze szczescie mnie jednak nie opuscilo, w drodze na autobus do stansted zauwazylam ogloszenie o pokoju do wynajecia. Pokoik byl wielkosci szafy na buty, w zasadzie poza lozkiem nic juz sie tam nie zmiescilo. Smrod byl niemilosierny, zimno i brudno. Ale najwiekszym plusem byla odleglosc od poprzedniego miejsca zamieszkania - zaledwie 100 metrow... Godzine po rozpakowaniu dostalam telefon od iwony z zapowiedzia rychlego obicia mordy. Jak sie okazalo, ukradlam im suszarke - mimo ze to ona spakowala mi torbe. Suszarka sie znalazla nastepnego dnia, cholera wie gdzie, jednak tej nocy dostalam pierwszego w zyciu skurczu miesni na tle stresowym Do dzis mam troche problemow z calkowitym wyprostowaniem prawej nogi. Kilka dni pozniej przyszlo zapalenie oskrzeli, zaraz po nim zatrucie pokarmowe, schudlam 8 kg w 3 tygodnie, dwa razy zaslablam w pracy. W goraczce dostalam ataku paniki i klaustrfobii.

A co do ludzi, z ktorymi mieszkalam, na szczescie nie udalo mi sie ich lepiej poznac. Pokoj obok - para architektow z torunia. Zakochani w sobie, wszystko wiedzacy, utalentowani, piekni, madrzy. Niestety powazne zaburzenia psychologiczne uniemozliwily brzydszej polowce tego zwiazku znalezienie zatrudnienia w ojczyznie. Nasteony pokoj - blondyna, miala romans z hindusem, wlascicielem mieszkania. Bardzo mila osoba, jedyna ktora wspominam dobrze. Pokoj dalej - para z krakowa. PRzyjechali zarobic na splacenie ogromnych dlugow, komornika, zarobic na mieszkanie bo grozilo im zabranie dzieci do opieki. Pomagalam im jak moglam, tlumaczylam, znalazlam prace. Z goraczka 40 stopni, jezdzilam po fabrykach. Wrocili do krakowa 2 tygodnie pozniej, jak sie okazalo smrod w fabryce kurczakow jest trudniejszy do zniesienia niz zycie bez dzieci. 

Pod koniec marca, wrociwszy do domu, zastalam wlasciciela w salonie, podloga byla rozebrana a on wylawial z niej martwe szczury. 3 dni pozniej sie wyprowadzilam. Ostatniego dnia, wychodzac juz, poznalam braci ktorzy wlasnie wprowadzili sie na moje miejsce. Michal i Tomek, warszawiacy, cool i w ogole ;) Odegraja jeszcze spora role w pozniejszych wydarzeniach. Odwiezli mnie do mojego nowego mieszkania, po czym wrocilam do nich na hm.. parapetowe ;) Wyszlam po 30 min kiedy okazalo sie ze jestem jedyna zaproszona dziewczyna. Jednak ich numery zapisalam, czego zaluje do dzis. Zaczal sie kwiecien...

 

Slyszalam opinie, ze to co opisuje jest fikcja. Opinie poparte tym, ze jakoby styl pisania inny, ze polacy stereotypowi i ogolnie takie rzeczy sie nie dzieja. Powiem tak, ci ktorzy wyjechali bez niczego i nikogo, bez planu, zabezpieczen i pieniedzy, wiedza, ze zdarzyc sie moze wszystko. I zapewne nie raz slyszeli historie o wiele mniej prawdopodobne od mojej. Styl pisania sie zmienil, bo tez nie pisze bzdur o metroseksualistach, hawajach czy wyrywaniu dup. Przezywam od poczatku jeden z ciezszych okresow w moim zyciu i chociaz potrafie sie teraz z tego smiac, to nie zawsze chce... Bo mimo ze opisuje tu wiele...jeszcze wiecej tego gowna ktore sie dzialo zatrzymuje dla siebie. Wiem, ze czyta to kilka bliskich mi osob, przed ktorymi przez dlugi czas udawalam ze jest i bylo ok. Kiedy wyjdziecie z szoku, odpowiem na wszystkie pytania :)

Cieplo pozdrawia, paniena. 

środa, 14 stycznia 2009, paniena.z.okiena

Komentarze
2009/01/14 00:45:31
A ja wierze w to co czytam.. bylem tam.. wiem jak czasem bywa.. i zainspirowalas mnie wlasnie bym tez co nieco odkryl na nowo.. choc chyba nie mialem az tak ciezkiego tego pobytu mimo, ze w ciemno bez niczego i nikogo.. na nie liczac "bylego" kumpla.. ale o tym napisze wkrotce..
Co do stylu.. jest szorstki.. opisowy.. ja tak nie potrafie hehe zbyt emocjonalnie podchodze i czasem nader wyraznie probuje cos pokazac.. niestety czasem silne emocje wzbudzaja te wydarzenia.. nawet dzis.. ale dzieki hehe.. mam nadzieje, ze nasze wrazenia lekko zmienia spojrzenie niektorych postronnych co do tego co tak naprawde dzieje sie na wyspach.. :) I przyznaje.. nawet mila odskocznia napisac cos.. czego wielu nie wie.. nie czytalo wczesniej.. ( bo ja np skasowalem ten blog po miesiacu heh.. by go pozniej reaktywowac po przejsciach z panna M.) i jakos tak odbieglem do szarej codziennosci zapominajac po co tak naprawde go zalozylem..
A Ty pisz dalej.. nie ukrywam, ze bardzo ciekawie mialas tam z poczatkow.. wrecz ciekaw jestem kolejnych notek.. buzka:*
-
2009/01/14 23:47:18
ciekawie to tylko jeden z przymiotnikow ;) zadziwiajace, jak malo oddaja slowa.
Rowniez buziak, trzymaj sie cieplo ;*
-
2009/01/15 11:44:19
Powstrzymalem sie od innych.. przymiotnikow:)