XOXO
GG: 9647261
Blog > Komentarze do wpisu
Na wirtuala
czyli wlasciwie jak?

 

Przeczytalam dzis dosc interesujaca informacje o dosc interesujacym zwiazku. Mianowicie, pewna brytyjska parka, ktora poznala sie przez internet, rozwodzi sie, bo awatar szczesliwego malzonka poznal awatara jakiejs pani z USA. I zdecydowal go bzyknac. Na nieszczecie, szczesliwa malzonka spojrzala wtedy w monitor komputera. I zaczelo sie, wielki zyciowy dramat. Jak on mogl?! I do tego jeszcze perfidnie siedzial i patrzyl jak jego upiekszone i super seksowne alter ego zapinalo niesamowita laska z USA (ktora w rzeczywistosci pewnie taka szczegolnie piekna nie jest...). Rozumiem calkowicie rozzalona szczesliwa malzonke. Jesli samo to, ze on siedzial przy komputerze zamiast z nia, nie jest wystarczajacym powodem do rozwodu, to juz mietoszenie wirtualnych cyckow amerykanki musi byc! 

Swiat zmierza ku zagladzie. A matrix stanie sie rzeczywistoscia. I kiedy juz wymysla ssajaco - polykajaca pizdopodobna nakladke do penisa, badz wibrator, ktory bedzie mozna podlaczyc pod USB - homo sapiens wyginie. Bedziemy zarabiac przez internet, wydawac przez internet, poznawac sie, bzykac i rozstawac przez internet. A na sam koniec z naszej kamerki blysnie laser, ktory spopieli nasze zwloki, robiac miejsce nastepnemu szczesliwcy. 

 

Na spacer ludzie! Nakarmic szara wieworke... 

 

 

 

paniena

sobota, 15 listopada 2008, paniena.z.okiena

Komentarze
2008/11/17 18:30:34
Odwdziecze sie komentarzem..
Otoz, uwazam by prowadzac bloga publicznego.. czlowiek zawieral w nim prawde.. ktora go dotyczy.. sam zostalem skrzywdzony bredniami na czyims blogu pisanymi pod publike..
Aczkolwiek.. moje wpisy dotycza mnie i mojego postepowania, zdarzen.. Ty jak zauwazylem wlasnie wpadasz w refleksje nad wymyslonym tekstem ogloszenia na glownej stronie tlenu.. a moja refleksja jest taka.. to nie swiat schodzi na psy.. ale media go tam sprowadzaja:) Traktuj informacjie w www.o2.pl z przymrozeniem oka:) pozdrawiam:)
-
2008/11/17 21:56:56
informacje wzielam stad: www.guardian.co.uk/technology/2008/nov/13/second-life-divorce na stronie tlenu nie bylam ;] nigdy ;]
-
2008/11/17 23:08:01
W takim razie czym sie rozni guardian od serwisu internetowego?:)
I jedno i drugie jest pisane pod publike.. i w pary % jest moze to prawda..:)
-
2008/11/17 23:23:15
uch... Zazwyczaj nie wdaje sie w rozmowy, w ktorych druga strona podwaza pewne oczywistosci (jak np ta, ze guardian tresci artykulow z dupy sobie nie trzaska bo jest powaznym portalem) tylko po to zeby mi udowodnic ze nie mam racji. Jak nie masz nic madrego do napisania to sie nie odzywaj. Zreszta, ta historia byla chyba rowniez na onecie. Oczywiscie wszyscy ja zmyslili.
-
2008/11/18 01:25:17
Czyli jednym slowem.. podwazasz prawdziwosc czyichs histori pisanych przez zycie.. slepo wierzac w te przedstawiane w kulturze masowej tylko latego, ze docieraja do wiekszej ilosci osob piorac im postrzeganie?:)
Ewidetnie guardian jest "powaznym" portalem.. aczkolwiek jest tworzony dla ludzi.. by byc czytanym.. przez co jak chyba kazdy szanujacy sie portal/gazeta.. manipuluje czytelnikiem w takim stopniu, iz sa w stanie oni za wszelka cene uwierzyc w prawdziwosci przez nich produkowane.. mimo, ze w wielu przypadkach prawdy w nich 0!!! Czuc nutke hipokryzji.. biorac pod uwage, iz sama podwazasz oczywistosci na innych blogach nie majac jakichkolwiek podstaw poza wlasna opinia:)
Moglbym zacytowac tutaj Twoje slowa "Jak nie masz nic madrego do napisania to sie nie odzywaj" choc watpie bys zrozumiala ich przeznaczenie..
Tak wiec.. oboje mamy swoje przekonania.. jesli wymagasz czegos od swojego czytelnika.. stosuj te same zasady bedac czyims czytelnikiem:) pozdrawiam
-
2008/11/18 01:59:14
cytuje: zazwyczaj nie wdaje sie w rozmowy, w ktorych druga strona podwaza pewne oczywistosci, tylko po to zeby mi udowodnic ze nie mam racji.

A historie sa pisane przez ciebie a nie przez zycie. Jest pewna roznica.
-
2008/11/18 02:31:10
A czym sie rozni cos co ja opisze, a np Mr. Smith? Niczym. Spojrz prawdzie w oczy.. wierzysz bo w Twojej ocenie cos jest wiarygodne tylko dlatego, ze dana gazeta/portal (whatever) jest znane..? Otoz w przeciwienstwie do masowek- nie zalezy mi na wplywaniu na czytelnika.. nie zalezy mi na tym by ktos wierzyl w to co pisze.. nie robie tego dla ilosci odwiedzin czy komentarzy.. dziele sie swoja codziennoscia.. myslami, problemami, przezyciami i radosciami.. Gdybym pisal pod publike.. nie opisywal bym swoich rozterek i porazki w zyciu osobistym.. przemyslen i glupoty jaka uczynilem.. poczytaj.. moze cos zrozumiesz:)
Nie lubie, by ktos nie posiadajac jakiejkolwiek wiedzy stwierdzal, ze zmyslam.. po czym widze w jego blogu slepy ped i refleksje nad czyms.. wyczytanym na jakims portalu:) Czy jakby moja historia zycia- a jest niezla jakby ja ktos fachowo opisal- ukazala by sie pod szyldem znanego wydawnictwa.. tez bys ja tak samo zaszufladkowala? nie sadze.. dlaczego? Bo renoma wydawcy jest czyms oczywistem= prawdziwym:) Pozdrawiam:)
-
2008/11/18 03:22:30
Rozni sie renoma i wiarygodnoscia. Jest sobie dziennikarz, przedstawia sie z imienia i nazwiska, opisuje co widzi (ale nie oczami wyobrazni) i jest to latwe do zweryfikowania. I zdaje sie mowa jest o artykulach na portalach informacyjnych a nie o ksiazkach (a propo wydania fascynujacej niewatpliwie historii twojego zycia).
Bo jak widze jak ktos idiotycznie probuje mi wmowic, ze informacje tam zawarte sa w wiekszosci nieprawdziwe to mi rece z szelestem opadaja. I tak, jesli portal informatyczny jest znany to zapewne jest i wiarygodny oraz dokladny. Bo przez wiarygodnosc i dokladnosc takie portale staja sie znane. To jest naprawde proste, jak sie czasami pomysli ;)
Nie rozumiem za to slepego pedu? Przeczytalam cos i skomentowalam. Poki co pierwszy i jedyny raz na tym blogu. Gdzie slepy ped?
-
2008/11/18 15:49:30
I wlasnie o to chodzi.. uznajesz, iz jesli cos jest jak napisalem wczoraj znane.. to musi wszystko tam zawarte byc prawdziwe:) Jakbys poszperala.. to akurat ta historia nad ktora sie rozwodzilas jest ciut bardziej.. hmm.. zmyslona niz prawdziwa:) Ale wszelkie proby odkrywcze pozostawiam Tobie:) Nie twierdze, ze kazda rzecz tam opisana ma malo wspolnego z prawda.. aczkolwiek akurat ta.. tak:) Ty natomiast bronisz calosci informacji jakby byly najswietrza z swietych... I na prosta logike.. chociazby najwieksza bzdure zawarli w takiej publikacji.. uwierzysz i bedziesz bronic jej jak teraz.. poniewaz wiele artykulow bylo/jest prawdziwych i rzetelnych.. bzdury nie odroznisz..:)
Nie zrozum mnie zle.. o nie o to mi chodzi.. poprostu pokazalem Ci sposob w jaki postrzegasz, bedac sama pod panowaniem wielkiej machiny informacyjnej.. a Ze na temat tego artykulu wiem ewidetnie wiecej heh.. :)
pozdrawiam:)